Dr hab. Mariusz Trojanowski, prof. ucz. jest profesorem Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego i od początku swojej kariery akademickiej związany jest z Katedrą Marketingu. Specjalizuje się w marketingu, komunikacji biznesowej oraz zachowaniach konsumenckich, łącząc działalność naukową z bogatym doświadczeniem praktycznym zdobytym m.in. w międzynarodowej agencji marketingowej Momentum Worldwide. Jest wykładowcą studiów licencjackich, magisterskich, podyplomowych i MBA, a także autorem licznych projektów badawczych i doradczych realizowanych we współpracy z biznesem.

Pytania zadawane tylko po to, by potwierdzić własne zdanie. Zespoły, które boją się mówić rzeczy niewygodne. Prezentacje pisane „pod siebie”, nie pod słuchacza. Dr hab. Mariusz Trojanowski, prof. UW – ekspert w komunikacji biznesowej – wskazuje trzy nawyki ważniejsze niż niejeden program rozwojowy.

Według raportu Gallupa zaangażowanie pracowników spadło w 2025 roku do 22 procent, a to właśnie menedżer odpowiada za około 70 procent różnic w zaangażowaniu zespołu.

Po pierwsze, słuchać ze słyszeniem

– Gdybym miał systemowo wprowadzić jeden zwyczaj w komunikacji menedżerów, byłoby to wyrobienie nawyku słuchania ze słyszeniem – mówi dr hab. Mariusz Trojanowski, prof. UW.

Z badań wynika, że dominuje wśród kadry zarządzającej tzw. styl ślepy: szef „wie”, a pytania zadaje nie po to, by się czegoś dowiedzieć, lecz by potwierdzić własną rację.

– Warto świadomie „zaparkować” wszystko, co wiemy na dany temat, i otworzyć się na to, co naprawdę usłyszymy – niezależnie od tego, czy mówi do nas dyrektor, czy specjalista kilka pięter niżej. Zachęcam do zasady: dwa razy mniej wygłaszaj opinii, dwa razy więcej słuchaj – dodaje.

Po drugie, dawać i przyjmować feedback

Sens kultury speak up ujawnia się dopiero w połączeniu z pierwszym nawykiem.

– Ludzie odważą się powiedzieć rzeczy niewygodne tylko wtedy, gdy wiedzą, że nie zostaną im za to ścięte głowy, a po drugiej stronie ktoś naprawdę słucha – zauważa dr hab. Mariusz Trojanowski.

Dane są bezlitosne: z raportu Radical Candor (2026) wynika, że ponad sześciu na dziesięciu pracowników regularnie milczy, choć jest odmiennego zdania. Tymczasem szczery feedback potrafi uchronić firmę przed utratą klientów i zysku.

Po trzecie, przyjąć perspektywę odbiorcy

– Mniej niż połowa mówców uwzględnia w wystąpieniach punkt widzenia tych, do których mówi. Zdecydowana większość skupia się na sobie i na własnym temacie – twierdzi dr hab. Mariusz Trojanowski, prof. UW.

Widać to zwłaszcza na spotkaniach z zarządem, gdy prezentujący zarzucają go szczegółami, nie rozumiejąc, że menedżerowie C-level potrzebują spojrzenia z perspektywy helikoptera.

Obecności nie da się udać

Te same zasady przenoszą się na ekran i tam stają się trudniejsze. Można patrzeć w obiektyw, mieć schludne tło i dobre światło, a mimo to wyparować ze spotkania, przeglądając w trakcie telefon. – Druga strona wyczuwa to natychmiast – mówi ekspert.

To wrażenie ma swoją teorię. Social presence – poczucie bycia razem mimo dystansu – opisali w 1976 roku Short, Williams i Christie, badając wówczas… rozmowę telefoniczną. Dziś teoria przeżywa drugą młodość. Badania z European Journal of Social Psychology (2025) pokazują, że wyłączona kamera realnie szkodzi reputacji, a analiza 40 mln spotkań ujawnia, że pracownicy, którzy odeszli z firmy w ciągu roku, włączali kamerę na małych spotkaniach jedynie w 18 proc. przypadków – ci, którzy zostali, w ponad 32 proc.

Kluczowy okazuje się kontakt wzrokowy. – Żeby utrzymać go w czasie wideokonferencji, trzeba patrzeć w kamerę, a nie na twarz rozmówcy – przekonuje dr hab. Mariusz Trojanowski, prof. UW. Podpowiada jeden trik: zmniejszyć okno z rozmówcą i przesunąć je maksymalnie wysoko, tuż pod obiektyw. Wtedy druga strona ma złudzenie, że patrzymy jej w oczy.

Jest jeszcze element kompletnie niedoceniany – widoczność rąk. – Dzięki widocznym dłoniom skuteczniej docieramy z przekazem i lepiej utrzymujemy uwagę. Trzeba tylko uważać, by gestykulacja nie znalazła się na pierwszym planie – przestrzega ekspert.

Wniosek jest praktyczny: sama włączona kamera niczego nie załatwia. Obecność składamy z mikrozachowań – spojrzeń, reakcji, gestu dłoni – których zwykle w ogóle nie zauważamy.

Mariusz Trojanowski – profesor Uniwersytetu Warszawskiego, wykładowca i badacz na Wydziale Zarządzania UW. Specjalizuje się w komunikacji biznesowej, wystąpieniach publicznych i badaniu zachowań konsumenckich. Autor książki „Prezentacje i wystąpienia w biznesie”.

Więcej w rozmowie z dr. hab. Mariuszem Trojanowskim, prof. UW w podcaście WZ-ka z biznesem.

O komunikacji menedżerskiej oraz zasadach obecności online – także w publikacji w „My Company”.